Każda nasza historia zaczyna się od spakowania plecaków...

Śnieżka w zimę . Czyli jak człowiek uczy się pokory i docenia dobre raczki

sprzet

Zimowa Śnieżka – sprzęt który naprawdę miał znaczenie

Zimowy wyjazd w Karkonosze brzmi niewinnie. Niby Sudety, niby nie Himalaje. A potem stajesz pod Śnieżką, wiatr próbuje przestawić Ci twarz na drugą stronę głowy i nagle dociera, że to jednak nie jest spacer do Morskiego Oka.

Samo wejście na Śnieżkę zimą opisaliśmy dokładniej w osobnym wpisie. Jeśli chcesz zobaczyć jak wyglądała nasza trasa, warunki na szlaku i cały przebieg wycieczki, zajrzyj tutaj:
Zimowe wejście na Śnieżkę – nasz pierwszy poważny sprawdzian

Ten wpis jest z kolei o przygotowaniach. O sprzęcie, który zabraliśmy na zimowy trekking w Karkonoszach. O tym, co faktycznie miało znaczenie w terenie, a co było tylko „na wszelki wypadek”. I o jednym elemencie, który potrafił doprowadzić do lekkiej frustracji.

Na początek jedna ważna rzecz. Ten tekst nie jest artykułem sponsorowanym. Nikt nam nie zapłacił za wymienienie jakiegokolwiek sprzętu. Podajemy konkretne modele dlatego, że sami przed wyjazdem długo szukaliśmy opinii w internecie i wiemy jak bardzo takie informacje potrafią pomóc przy kompletowaniu wyposażenia.

Po kilku dniach chodzenia po Karkonoszach, około 80 kilometrów marszu i ponad 3000 metrów przewyższenia, można już całkiem uczciwie powiedzieć co naprawdę się sprawdziło.


Czy wejście na Śnieżkę zimą jest trudne

Samo wejście na Śnieżkę zimą nie jest technicznie trudne, ale potrafi być wymagające. Wiele zależy od pogody.

Przy dobrej widoczności i spokojnym wietrze jest to po prostu dłuższy zimowy trekking. Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się silny wiatr, oblodzenia i zamiecie śnieżne.

Na grani potrafi wiać naprawdę mocno. W takich warunkach bardzo szybko okazuje się, jak ważne są dobre buty, raczki czy ochrona oczu.

Dlatego zimowe wejście na Śnieżkę warto traktować poważnie. Nie chodzi o zdobywanie szczytu za wszelką cenę, tylko o bezpieczną wycieczkę w górach.


Buty trekkingowe – absolutna podstawa

Jeśli buty zawiodą, cała reszta przestaje mieć znaczenie.

Wybraliśmy Bergson Kinyetti Mid Supra-Tex z podeszwą Vibram. Przed wyjazdem testowałem je w bardzo prosty sposób. Woda w wannie, polewanie języka buta wodą i trochę chodzenia w nich po domu. Chodziło o sprawdzenie czy membrana rzeczywiście działa.

Prawdziwy test przyszedł w górach. Podczas przejścia przez Mokrą Przełęcz momentami wpadaliśmy w śnieg prawie po kolana.

Efekt był prosty. Nogi suche.

Podczas całego wyjazdu buty spisały się bardzo dobrze. Stopy pozostały suche mimo śniegu, lodu i wielu kilometrów marszu. Nie pojawiły się też żadne obtarcia. Jak na zimowe trekkingi był to jeden z najbardziej udanych zakupów. Jest spora szansa, że sprawdzą się również latem.

21 max

Warstwy odzieży – czyli jak nie zagotować się przy minusie

W zimowych górach bardzo dobrze działa klasyczny system warstw.

U nas wyglądało to tak. Na pierwszą warstwę szła bielizna termiczna Beon Skin Nagare, na nią polar Hi-Tec Zoe II, a na wierzch kurtka zimowa Dare2B Eagle lub Dare2B Iced.

Do tego spodnie trekkingowe Quechua SH500 Warm.

Największe zaskoczenie? W zimie w górach bardzo łatwo się przegrzać. Przy podejściu często było tak ciepło, że polar lądował w plecaku.

To była dobra lekcja. Lepiej mieć warstwę do zdjęcia niż iść cały czas przegrzanym.

Spodnie dobrze radziły sobie w śniegu, a kurtki mimo lodu na materiale po powrocie do schroniska nadal były suche od środka.


Gogle – niedoceniane do pierwszego podmuchu

Gogle często kojarzą się tylko z narciarstwem. Na zimowej Śnieżce bardzo szybko okazuje się, że są czymś znacznie ważniejszym.

Na grani wiatr potrafi wciskać śnieg prosto w oczy. Moment, w którym przestajesz widzieć cokolwiek i zaczynasz mrużyć oczy jak kret na światłach samochodu, jest bardzo pouczający.

Wtedy gogle przestają być gadżetem, a zaczynają być elementem podstawowego wyposażenia.


Raczki – obowiązkowe zimą

Na zimową Śnieżkę raczki są absolutnym must have.

My mieliśmy klasyczne raczki turystyczne z łańcuchem kupione na Allegro, te popularne gumowo-łańcuszkowe modele.

Spełniły swoją rolę, bo dzięki nim można było bezpiecznie poruszać się po lodzie. Problem polegał na tym, że potrafiły się luzować na pięcie i czasami wymagały poprawiania.

Nie było to nic dramatycznego, ale na kolejny wyjazd raczej będziemy szukać czegoś solidniejszego.


Kijki trekkingowe – kolana mówią dziękuję

Na trasie używaliśmy kijków trekkingowych Beon Smart Blue.

Szczególnie podczas zejść kolana naprawdę odczuwają różnicę. Kto raz pójdzie w góry z kijkami trekkingowymi, ten bardzo szybko zaczyna się zastanawiać jak wcześniej chodził bez nich.

Jedyny problem był z zimowymi talerzykami, które potrafiły się odkręcać podczas marszu. Rozwiązaniem okazały się trytytki. I o dziwo działało.

kijki trekkingowe Beon Smart Blue używane podczas zimowego trekkingu w Karkonoszach
Kijki trekkingowe Beon Smart Blue – przy zejściach kolana naprawdę doceniają ich obecność.

Plecak i sprzęt który był w środku

Na jednodniowe wyjścia w góry wystarczył plecak turystyczny Northlake 30L + 10 Nils Camp. Jak na swoją cenę spisał się naprawdę dobrze.

W środku znajdował się podstawowy sprzęt trekkingowy.

Termos Kamille 1 litr z gorącą herbatą, która na mrozie smakowała jak nagroda Nobla.
Powerbank Polion 30000 mAh do telefonów z mapami offline.
Latarka czołowa Energizer HDL30.
Paracord, apteczka i drobny sprzęt awaryjny.

Większość z tego wróciła do domu nieużyta. I bardzo dobrze. Sprzęt awaryjny ma wracać w stanie nienaruszonym.

plecak trekkingowy Northlake 30L + 10 Nils Camp na zimowe wyjście na Śnieżkę
Plecak turystyczny Northlake 30L + 10 Nils Camp – prosty, tani i wystarczający na jednodniowe wyjścia w góry.

Elektronika i zapas energii

W zimowych górach elektronika też potrafi być ważna. Telefony służyły nam jako nawigacja z mapami offline, dlatego w plecaku zawsze był powerbank Polion 30000 mAh, który spokojnie pozwalał na kilka doładowań telefonu. Do tego dochodziła latarka czołowa Energizer HDL30. W zimie dzień jest krótki, a zejścia potrafią się przeciągnąć, więc czołówka to sprzęt który po prostu warto mieć zawsze w plecaku.

latarka czołowa Energizer HDL30 w górach podczas zimowego wejścia na Śnieżkę
Latarka czołowa Energizer HDL30 , mała rzecz w plecaku, która potrafi uratować zejście ze szlaku gdy dzień w górach kończy się szybciej niż planowaliśmy.

Trytytki i szara taśma – bohaterowie drugiego planu

Jednym z najbardziej przydatnych elementów okazały się zwykłe trytytki i szara taśma.

Talerzyk w kijku zaczyna się luzować? Trytytka.
Raczki zaczynają odchodzić od buta? Trytytka.
Coś się rozłazi albo zaczyna żyć własnym życiem? Taśma przywraca porządek świata.

Nie wygląda to spektakularnie, ale w praktyce działa.


Co zabrać na zimową Śnieżkę – lista sprzętu

Jeśli ktoś planuje zimowe wejście na Śnieżkę albo trekking w Karkonoszach, poniżej krótka lista rzeczy które naprawdę się przydają.

Dobre buty trekkingowe z membraną i solidną podeszwą.
Raczki turystyczne dopasowane do butów.
Kijki trekkingowe z talerzykami zimowymi.
Gogle chroniące oczy przed wiatrem i śniegiem.
System warstw odzieży, czyli bielizna termiczna, polar i kurtka z membraną.
Ciepłe spodnie trekkingowe.
Termos z ciepłym napojem.
Latarka czołowa.
Powerbank do telefonu z mapą.
Podstawowa apteczka.
Drobny sprzęt naprawczy, najlepiej trytytki i taśma.

To nie jest lista sprzętu „na pokaz”. To rzeczy, które w praktyce robią różnicę.


Jak przygotować się na zimowe wejście na Śnieżkę

Najważniejsze jest rozsądne podejście do wycieczki.

Sprawdzenie prognozy pogody przed wyjściem.
Zabranie odpowiedniego sprzętu.
Świadomość, że w górach zawsze można zawrócić.

Zimowa Śnieżka bardzo szybko uczy jednej rzeczy. Można mieć dobrą formę i ambitny plan. Bez raczków, gogli i odpowiedniego sprzętu to jednak proszenie się o kłopoty.


Najważniejszy wniosek z zimowej Śnieżki

Sprzęt w górach nie jest po to, żeby zdobywać szczyty za wszelką cenę.

Sprzęt jest po to, żeby bezpiecznie wrócić.

W naszym przypadku wszystko zadziałało tak jak powinno, poza raczkami które dostały lekką żółtą kartkę.

Reszta to już kwestia pogody i pokory.

A pokora w górach zawsze jest mile widziana.

Może Ci się spodobać

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry