Każda nasza historia zaczyna się od spakowania plecaków...

Szrenica zimą – Mokra Przełęcz i kot ze schroniska, który uznał nas za idiotów

schronisko na Hali Szrenickiej w Karkonoszach zimą

Szlak na Szrenicę zimą od Wodospadu Kamieńczyka

Są miejsca w górach, które zapamiętuje się przez widoki.
I są takie, które zapamiętuje się przez zmęczenie.

Mokra Przełęcz należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.

Nasza zimowa wycieczka na Szrenicę zaczęła się dość klasycznie. Deszcz. I to nie taki romantyczny górski kapuśniaczek, tylko normalne, uczciwe padanie.

Ruszyliśmy od Wodospadu Kamieńczyka i od samego początku było wiadomo, że łatwo nie będzie.

To był kolejny dzień naszego zimowego pobytu w Karkonoszach. Dzień wcześniej zdążyliśmy już zajrzeć na Karpatkę w Karpaczu i spróbować swoich sił podczas zimowego wejścia na Śnieżkę, więc wydawało się, że jesteśmy już całkiem nieźle rozgrzani.

Szrenica miała być spokojniejszym spacerem.

Jak się później okazało – nie do końca.

Długość trasy
12,8 km
Czas przejścia
5-6h
Przewyższenie
+633 m
Trudność
Średnia
Sezon
Zima/Lato
Uwagi: Zimą wymagane raczki. Przejście Mokrą Przełęczą przy dużej ilości śniegu może być wymagające

Samochód zaparkowaliśmy na innym parkingu niż pokazany na mapie wyżej. Dzięki temu troszkę skróciła się wycieczka. Dzień wcześniej wysłaliśmy do parkingu sms, że będziemy z samego rana i opłatę uregulujemy na wyjeździe, nie było żadnego problemu. Bardzo mili ludzie


Szlak na Szrenicę od Wodospadu Kamieńczyka

Pierwszą połowę drogi spędziłem słuchając narzekania, że pada, że wszystko mokre i że może jednak trzeba było zostać jak ludzie w pensjonacie.

Ja w sumie też nie byłem zachwycony, ale ktoś przecież musi w takich sytuacjach udawać, że wszystko jest pod kontrolą.

Cały czas pod górę.
Cały czas mokro.
Widoków brak.

Szlak w stronę Hali Szrenickiej dłużył się niemiłosiernie. Człowiek idzie, kaptur na głowie, patrzy pod nogi i zaczyna się zastanawiać, czy to był na pewno dobry pomysł.

Z braku widoków i atrakcji zaczęliśmy rozmyślać nad sprawami zupełnie losowymi. Na przykład dlaczego woda w górskich potokach prawie zawsze ma taki lekko brązowy kolor.

I wtedy pojawiło się pytanie, którego chyba lepiej nie zadawać w połowie drogi do schroniska:

co właściwie schroniska robią z szambem?

Przez chwilę szliśmy w ciszy, bo wyobraźnia zaczęła pracować trochę za szybko, a kropki zaczęły łączyć się w bardzo niepokojący sposób.

Po chwili jednak uznaliśmy, że to jedna z tych teorii, które najlepiej zostawić w spokoju i po prostu iść dalej.

Spokojnie – to tylko rozmyślania znudzonych wędrowców w deszczu. Schroniska w Karkonoszach mają swoje oczyszczalnie.

Wodospad Kamieńczyka zimą w Szklarskiej Porębie Karkonosze
Wodospad Kamieńczyka (Karkonosze)

Schronisko na Hali Szrenickiej

Po jakimś czasie w końcu dotarliśmy do Schroniska na Hali Szrenickiej.

I jak to zwykle w schronisku bywa – nagle wszystko staje się trochę lepsze.

Szarlotka.
Ciepło.
Można chwilę wyschnąć.

I wtedy dopiero było widać, jak bardzo przydały się nasze przeciwdeszczówki.

Do schroniska wchodzili kolejni turyści kompletnie przemoczeni. Kurtki kapały, spodnie mokre, niektórzy wyglądali jakby dopiero co wyszli z wanny.

Na podłodze zaczynała robić się mała kałuża z topniejącego śniegu i wody z ubrań.

My w tym czasie zdjęliśmy tylko przeciwdeszczówki i w zasadzie byliśmy już prawie sucho ubrani.

To jest dokładnie ten moment, kiedy docenia się ten cienki kawałek materiału z Decathlona, który przez większość czasu leży gdzieś na dnie plecaka i wydaje się kompletnie niepotrzebny.

A potem nagle okazuje się jedną z najlepszych rzeczy jakie się ze sobą zabrało.

wejście do schroniska na Hali Szrenickiej w Karkonoszach
Schronisko PTTK na Hali Szrenickiej

Kot ze schroniska na Hali Szrenickiej

No i był jeszcze gospodarz miejsca.

Rudy kot z charakterystyczną muchą pod brodą.

Nie wiem czy to oficjalny pracownik schroniska, czy po prostu ktoś kiedyś przyszedł i już został, ale ewidentnie czuł się tam jak u siebie.

Podszedł do naszego stołu, usiadł obok i przez chwilę patrzył na nas z miną, która jasno sugerowała, że ocenia nasze decyzje życiowe.

Spojrzenie mniej więcej w stylu:

„Durne człowieki… w deszczu i zimą łazicie po dworze?”

Kot wyglądał na stworzenie, które dokładnie rozumie sens życia. Ciepło, jedzenie i brak chodzenia po górach w deszczu.

Po krótkiej chwili analizowania naszej inteligencji uznał chyba, że nie ma sensu dalej tracić czasu.

Powoli przeciągnął się, odwrócił i spokojnym krokiem udał się w stronę kuchni.

Najwyraźniej uznał, że tam znajdują się sprawy znacznie ważniejsze niż obserwowanie przemoczonych turystów.

Nie wykluczam, że miał rację.

kot w schronisku na Hali Szrenickiej w Karkonoszach
Kot ze schroniska na Hali Szrenickiej

Szrenica zimą – mgła i brak widoków

Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej w stronę Szrenicy.

Widoki były… piękne.

Nic nie było widać.

Mgła 100%.

Człowiek stoi na górze i ma świadomość, że gdzieś dookoła powinny być Karkonosze, ale wszystko wygląda jak jedna wielka mleczna ściana.

W takich momentach zawsze pojawia się ta myśl:

Na zdjęciach w internecie wyglądało to trochę inaczej.

Pierwotny plan był ambitniejszy.

Chcieliśmy iść dalej w stronę Śnieżnych Kotłów i Wielkiego Szyszaka, a potem zejść przez Mokrą Przełęcz do Schroniska pod Łabskim Szczytem.

Na rozwidleniu szlaków spojrzeliśmy jednak na siebie i doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu pchać się dalej skoro i tak nic nie widać.

Plan został uproszczony.

Szyszak i Kotły odpuściliśmy.
Została Mokra Przełęcz.

I tu zaczęła się część wycieczki, której szczerze mówiąc nie znoszę.

taras widokowy na Szrenicy w Karkonoszach zimą
Taras widokowy na Szrenicy (1362 m n.p.m.)

Mokra Przełęcz zimą – najcięższy fragment trasy

Na szlaku było już czuć odwilż. Śniegu było bardzo dużo, ale był ciężki i zapadający się.

Co chwilę wpadaliśmy w niego po kolana.

Brodzenie w śniegu to jest taki typ wysiłku, który bardzo szybko wyciąga z człowieka całą energię.

Idziesz dwa kroki.

Zapadasz się.

Wyciągasz nogę.

Powtarzasz.

I tak przez kolejne kilkaset metrów.

Po którymś takim zapadnięciu się w śnieg stwierdziłem pół żartem, pół serio:

Dobra. Ja zostaję tutaj.

I właśnie wtedy wydarzyło się coś, co w górach zdarza się czasami w idealnym momencie.

W połowie drogi mgła zaczęła się rozchodzić.

Jakby w nagrodę za całe to brodzenie w śniegu.

Nagle pojawiły się widoki i krajobraz zrobił się naprawdę piękny.

W takich momentach człowiek bardzo szybko zapomina, że jeszcze chwilę wcześniej miał wszystkiego dosyć.

krajobraz Karkonoszy widziany ze Szrenickich Mokradeł
Szrenickie Mokradła

Schronisko pod Łabskim Szczytem i powrót

W końcu dotarliśmy do Schroniska pod Łabskim Szczytem.

A tam klasyka górskich schronisk.

Zupa pomidorowa.

Po takiej trasie smakuje zdecydowanie lepiej niż gdziekolwiek indziej.

Po krótkim odpoczynku zostało już tylko zejście.

Kilka kilometrów w dół, po drodze przecięcie kilku nartostrad.

I tutaj mała uwaga — trzeba naprawdę uważać na narciarzy, bo potrafią pojawić się bardzo szybko i zdecydowanie szybciej niż pieszy turysta jest w stanie zareagować.

Po jakimś czasie byliśmy z powrotem na parkingu.

zupa pomidorowa w schronisku pod Łabskim Szczytem w Karkonoszach
Zupa pomidorowa w Schronisku pod Łabskim Szczytem – klasyczny górski posiłek po zimowej wędrówce w Karkonoszach.

Szrenica zimą potrafi być wymagająca, ale przy dobrej pogodzie oferuje jedne z najładniejszych widoków w całych Karkonoszach.


PS: Kot 🐈 miał rację.
Trzeba było zostać w domu!

Ile czasu zajmuje wejście na Szrenicę zimą?

Wejście na Szrenicę od Wodospadu Kamieńczyka zajmuje zwykle około 2–3 godzin. Cała trasa z zejściem przez Mokrą Przełęcz i Schronisko pod Łabskim Szczytem to około 5–6 godzin marszu, w zależności od warunków i liczby przerw

Czy szlak na Szrenicę zimą jest trudny?

Szlak na Szrenicę zimą nie jest technicznie trudny, ale przy dużej ilości śniegu potrafi być wymagający. Najtrudniejszym fragmentem bywa odcinek w okolicach Mokrej Przełęczy, gdzie śnieg potrafi zapadać się nawet po kolana

Czy zimą potrzebne są raczki na Szrenicę?

W zimowych warunkach raczki są obowiązkowe. Na oblodzonych fragmentach szlaku mogą znacząco poprawić bezpieczeństwo i komfort marszu.

Czy na Szrenicy jest schronisko?

Tak. Na trasie znajdują się pare schronisk. Schronisko na Hali Szrenickiej na Szrenicy oraz Schronisko pod Łabskim Szczytem. To dobre miejsca na odpoczynek i ciepły posiłek podczas wędrówki.

Czy warto iść na Szrenicę zimą?

Szrenica zimą ma zupełnie inny klimat niż latem. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć rozległe panoramy Karkonoszy, a przy gorszej poczuć prawdziwy surowy charakter gór.

Galeria zdjęć



Może Ci się spodobać

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry